Nie bagatelizujcie problemu!

Problem męskiego łysienia często jest marginalizowany. Niektórym się wydaje, że to taka naturalna kolej rzeczy – jak siwienie, i że facetowi nie wypada mieć z tego powodu kompleksów. W końcu to nie choroba, tak? A przynajmniej nie taka, która zagraża w jakiś sposób zdrowiu czy życiu.

Jednak, może niektórych zaskoczę, dla facetów kwestie estetyki też są ważne! Może nie w takim stopniu, jak dla kobiet, ale coraz wyższe czoło lub łysy placek u szczytu głowy potrafią spędzać sen z powiek. Ilu jest wśród nad Bruce’ów Willisów, którym pasuje łysa czaszka?? Wygląd a’la Vin Diesel też nie u każdego wygląda dobrze…

Ja uważam, że gęste, zdrowe włosy u faceta – obojętne czy u bruneta czy u blondyna – to naprawdę atut. Uwielbiam kiedy moja dziewczyna zanurza w nich dłonie. Nie muszę się już wstydzić, że jest ich tak mało!

Warto jednak, by w tym wszystkim nie dać się zwariować. U większości mężczyzn, tracących włosy winowajcą jest tzw. łysienie androgenowe. Wtedy faktycznie pomagają preparaty, jak np. profolan. Czasem jednak warto także wybrać się do lekarza i zdecydować na konkretne, zlecone przez niego badania, które pozwolą określić z czym konkretnie się zmagamy. W niektórych przypadkach, łysienie może być objawem choroby, naprawdę warto to wykluczyć! Bywa też tak, że utrata włosów następuje na skutek długotrwałego stresu. Stres jest właściwie wpisany we współczesną codzienność, ale kompletnie lekceważony, na dłuższą metę może pozbawić nas nie tylko włosów, ale i zdrowia. Dlatego w przypadkach, kiedy nie jesteśmy w stanie sobie z nim poradzić, być może także warto skonsultować się ze specjalistą. Estetyka estetyką, ale nasze zdrowie jest przecież najważniejsze!

2 komentarze

  1. no u mnie lekarz właśnie zdiagnozował łysienie androgenowe przepisał leki, ktore w ogóle nie działaja. i oto jestem, dalej szukam czegoś skutecznego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *